Budżet Obywatelski. Na placu zabaw dzieci będą mogły się uczyć fizyki i chemii

  • Kurier Lubelski
Na razie jest projekt zgłoszony do Budżetu Obywatelskiego na 2018 rok. Jego autor chciałby zbudować sensoryczny plac na pl. Teatralnym.

Małgorzata Szlachetka

Sensoryczny plac zabaw to miejsce, w którym dziecko nie tylko się bawi, ale też uczy. Samodzielnie wypróbowując różne urządzenia, obserwuje, jaki efekt wywoła ich działanie. W praktyce poznaje m.in. zasady fizyki i chemii.

- Ja co trzy miesiące z moim siedmioletnim synem jeżdżę do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, bo w Lublinie jeszcze nie mamy podobnego miejsca. Synek potrafi tam spędzić bite trzy godziny tylko przy systemie hydrauliczno-wodnym - opowiada nasza Czytelniczka.

Projekt budowy pierwszego sensorycznego placu zabaw w Lublinie został zgłoszony do edycji Budżetu Obywatelskiego na 2018 rok (głosowanie rusza w sobotę).

- Chciałbym, żeby nasz plac został stworzony na wzór Ogrodu Doświadczeń im. Stanisława Lema w Krakowie. Dobrym miejscem dla jego lokalizacji byłby plac Teatralny obok Centrum Spotkania Kultur - mówi Kurierowi Mateusz Sowa, autor projektu zgłoszonego do Budżetu Obywatelskiego. Szacowana wartość propozycji to 293 tys. złotych.

Czego możemy się spodziewać? „Kilka kroków dalej i jesteśmy w ogromnym kalejdoskopie… Układ luster, jak w popularnej zabawce – pod kątem 60 stopni, ale kolorowych szkiełek brak. Jesteśmy za to my. Sami tworzymy obiekt, który podlega wielokrotnym odbiciom” - to fragment opisu jednej z atrakcji, jakie znajdują się w krakowskim Ogrodzie Doświadczeń im. Stanisława Lema.

- To bardzo dobra propozycja, do rozważenia, bo plac Teatralny jest dla nas miejscem spotkania. Także na styku kultury, edukacji i nauki - powiedziała we wtorek Ewa Dados-Jabłońska, rzeczniczka prasowa Centrum Spotkania Kultur w Lublinie.

Szlak niesztampowych placów zabaw dla dzieci w Lublinie jest już przetarty. Popularnością w tym sezonie wakacyjnym cieszyła się kuchnia błotna przy Centrum Kultury w Lublinie - miejsce, w którym dzieci mogły nie obawiać się tego, że się ubrudzą w czasie pichcenia błotnej zupy.

Sukcesem okazał się też Rezerwat Dzikich Dzieci przy ul. Dolnej Panny Marii, który otworzył swoje podwoje na początku sierpnia. Dzieci do zabawy dostały tam m.in. stary autobus, czy narzędzia do budowy. Dorośli mieli na ten teren ograniczony wstęp.

Zobacz też: "Rezerwat Dzikich Dzieci" w Lublinie

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości