Nowy budżet obywatelski: skorzystać mają wszyscy krakowianie

  • Dziennik Polski
Będzie można zgłaszać projekty zadań, które mają służyć mieszkańcom całego miasta, a nie tylko wybranej grupie osób

Arkadiusz Maciejowski

Zamieszanie m.in. wokół projektu „Skrzydła Krakowa”, zakładającego zakup szybowców, który zdobył w 2016 roku najwięcej głosów mieszkańców, pokazało, że konieczne są zmiany w zasadach i regulaminie budżetu obywatelskiego (BO).

Nie tylko dla wybranych

Jak udało nam się dowiedzieć, zmiany zostaną wprowadzone, ale nie będą one na tyle radykalne, by zeszłoroczne kontrowersje już na pewno się nie powtórzyły. Przede wszystkim doprecyzowane ma być kryterium ogólnodostępności.

Już pół roku temu miejski aktywista Adam Łaczek podkreślał na łamach „Dziennika Polskiego”, że powinien zostać wprowadzony zakaz zgłaszania projektów, na których zyskiwać mają konkretne placówki czy organizacje. - Jeśli spełnione ma być faktycznie kryterium ogólnodostępności, to nie może być tak, że realizowane są projekty polegające np. na doposażaniu sali w jednej ze szkół. W takiej sytuacji skorzysta bowiem na tym tylko grupa mieszkańców, a nie ogół - tłumaczył Adam Łaczek.

Zakazu zgłaszania projektów przez konkretne placówki nie będzie, ale określone zostanie jasno, co oznacza „ogólnodostępność”. - Ma obowiązywać taka zasada, że z efektów danego projektu muszą mieć możliwość skorzystania wszyscy mieszkańcy - wyjaśnia Mateusz Płoskonka, dyrektor Miejskiego Ośrodka Wspierania Inicjatyw Społecznych. I podaje konkretne przykłady. - Jeśli np. pojawi się projekt podobny do już zrealizowanego: „Angielski 5 razy w tygodniu”, to możliwość zapisania się na dodatkowe lekcje muszą mieć wszyscy uczniowie, a nie tylko ci z konkretnych szkół - mówi Mateusz Płoskonka.

Może więc być określone, że przykładowo kurs językowy obejmuje 300 osób i będzie skierowany np. do seniorów, ale każdy z nich, w przypadku projektów ogólnomiejskich, musi mieć równie prawo zapisania się na zajęcia.

Ze względów formalnych zostaną natomiast odrzucone projekty, które zakładają np. odnowienie sali lekcyjnej czy budowę placu zabaw dla jednej szkoły. - Chyba, że dyrektor placówki oświadczy, iż inni mieszkańcy będą mogli korzystać np. z placu zabaw po zajęciach lekcyjnych - zaznacza dyrektor MOWIS.

Kontrowersyjna promocja

W zaproponowanych przez specjalną grupę roboczą (w jej skład weszli m.in. urzędnicy i aktywiści miejscy) zmianach zasad organizacji budżetu obywatelskiego nie pojawia się natomiast kwestia dokładnego określenia dopuszczalnej formy promocji danego projektu. „Skrzydła Krakowa”, wywołały ogromne kontrowersje m.in. dlatego, że w zbieraniu głosów na ten projekt pomagali opłaceni ankieterzy.

- Do tej pory w regulaminie nie było zapisów mówiących o tym, jakie formy promocji są dopuszczalne. Dlatego nie mogliśmy uznać, że np. płacenie komuś za zachęcanie do głosowania na konkretny projekt jest niedopuszczalne - tłumaczył kilka miesięcy temu Mateusz Płoskonka. Teraz wyjaśnia, że członkowie Rady Budżetu Obywatelskiego dyskutowali na ten temat, ale uznali, że... żadne dodatkowe ograniczenia się nie pojawią. - Przypadek „Skrzydeł Krakowa” był jednostkowy. Sądzę, że taka sytuacja się nie powtórzy- mówi dyrektor MOWIS.

Urzędnicy przekonują , że zamiast zakazów, pojawi się dodatkowa pomoc. Chodzi o udostępnianie informacji o BO na stronach internetowych czy facebooku MOWIS. Urzędnicy będą też zachęcać dzielnice, by także one umieszczały opisy projektów na swoich stronach czy w gazetkach dzielnicowych. Powstanie też specjalny informator: „Jak promować projekty”.

Papier i elektronika
Korzystną zmianą dla wielu osób będzie to, że wraca tradycyjna forma głosowania. - Głosowanie nie będzie odbywać się tak jak w poprzednim roku, czyli tylko przez internet. Będzie można po prostu wrzucić swój głos do urny w ustalonych punktach - informuje Mateusz Płoskonka.

Tymczasem Natalia Nazim z Rady Budżetu Obywatelskiego uważa, że to dobry ruch, ale na papierowych kartach oddaje głosy 25 proc. osób, a aż 3/4 korzysta z internetu. - Zmiany na platformie są kluczowe, by uniknąć fikcyjnie zakładanych kont. Postulowaliśmy też o każdorazowe zatwierdzanie głosu poprzez SMS - wyjaśnia Natalia Nazim.

W MOWIS dowiedzieliśmy się, że urzędnicy planują wdrożyć takie rozwiązanie. Pojawić ma się także m.in. dodatkowe pole informacji, do kogo projekt jest kierowany i zmiany, które mają dać pewność, że głos oddała osoba upoważniona. Nowa platforma jest właśnie testowana.

Może być jeszcze lepiej

Przypomnijmy, że z powodu nieprecyzyjnych i nieścisłych zasad budżetu obywatelskiego, które umożliwiały nadużycia, w tym roku do BO nie przystąpiła dzielnica XVI Bieńczyce. Teraz ma być lepiej. - Z roku na rok eliminujemy pojawiające się błędy. Teraz procedura ma być bardziej uszczelniona, tak by projekty były przemyślane i odpowiadały na potrzeby ogółu krakowian, nie tylko wąskiej grupy osób- mówi Tomasz Daros, przewodniczący Dzielnicy I, będący w Radzie Budżetu Obywatelskiego.

Z kolei Natalia Nazim uważa, że choć jest postęp, to wiele jeszcze zostaje do zrobienia. - Według mnie głównym problemem krakowskiego BO jest odwrócenie proporcji. Przykładowo w Gdańsku na ogólnomiejski budżet przeznaczono 3 mln zł, a na dzielnicowy - 11 mln zł. U nas jest odwrotnie - dzielnice wydadzą niewiele ponad 2 mln zł, a przecież dla mieszkańców najważniejsze są projekty, które są realizowane blisko nich - podkreśla Natalia Nazim.

Ten postulat może uda się zrealizować w przyszłym roku. - Zobaczymy, jak obecne zmiany wprowadzone w tym roku się sprawdzą. Później zdecydujemy, czy w kolejnej edycji BO będziemy kontynuować taką formułę, czy wprowadzimy inny model wyboru projektów - mówi dyrektor Płoskonka.

W dzielnicach rozpoczęły się już spotkania mieszkańców z ambasadorami budżetu obywatelskiego, czyli aktywistami, radnymi i nauczycielami, którzy będą zachęcać i pomagać w pisaniu projektów.

Materiał sponsorowany. Za zakupy zapłać telefonem lub zegarkiem

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości