Kraków. Budżet obywatelski. Znów nie wyszło, pół miliona nie pomogło

  • Gazeta Krakowska
W czwartej edycji budżetu obywatelskiego było mniej zgłoszonych zadań i dużo mniej oddanych głosów. Choć w tym roku przekazano rekordowe środki na promocję.

Piotr Ogórek

W IV edycji budżetu obywatelskiego (BO) Krakowa oddano ok. 31 tys. głosów. To o ok. 15 tys. mniej niż rok temu. Tymczasem koszty obsługi i promocji budżetu wzrosły o 50 tys. zł.

Rok temu głosów w BO oddano blisko 45 tys., ale ważnych było niecałe 40 tys. Wtedy głosować można było tylko przez internet. W dwóch pierwszych edycjach, gdy głosowano elektronicznie i papierowo, głosów było 48 tys. (2015) oraz 67 tys. (2014, po weryfikacji 63 tys.). Teraz wynik jest mizerny, choć wciąż czekamy na ostateczne podsumowanie głosów. Na razie wiadomo, że drogą elektroniczną oddano ich ok. 21 tys., a tradycyjną ok. 10 tys. Po weryfikacji te liczby mogą jednak się zmniejszyć. Jedynym pocieszeniem jest to, że wzrosła liczba głosów papierowych w stosunku do roku 2015 - z 27 do 30 proc. Spadła też liczba projektów, na które można było głosować - z 401 do 319.

Co znamienne, liczba głosów spadła pomimo przywrócenia głosowania w urnach w 90 punktach w mieście oraz zwiększenia wydatków na promocję i obsługę budżetu obywatelskiego - z blisko 500 tys. zł do ponad 550 tys. zł.

- Moim zdaniem weryfikacja SMS-em to dobry pomysł. Dzięki temu udało się uniknąć „dodatkowych” głosów, które zdarzały się wcześniej. Wystarczyło wpisać np. dane członków swojej rodziny, nie zawsze z Krakowa - przekonuje radny miejski Michał Drewnicki (PiS).

Jego koledzy z klubu również zwracają uwagę, że choć punkty oddawania głosów były dobrze widoczne, to jednak w jakiś sposób budżet był słabo promowany. Zwracają uwagę, że choćby na Pikniku Lotniczym, gdzie były tysiące ludzi, był pawilon BO, ale prawie nikt go nie odwiedzał.

Z kolei radny Dominik Jaśkowiec (PO) uważa, że problemem jest małe nakierowanie środków na promocję efektów BO, a zwłaszcza autorów projektów.

- Mam bowiem wrażenie, że mieszkańcy wiedzą, że mamy w Krakowie budżet obywatelski, ale za bardzo nie wiedzą co z niego wynika i jakie są jego efekty. Tego w działaniach promocyjnych miasta nie ma - przekonuje. Dominik Jaśkowiec krytycznie natomiast odnosi się do weryfikacji przez SMS. Jego zdaniem odstręcza to od głosowania.

- Autorom wniosków powinno się umożliwić nadal zbieranie głosów pośród mieszkańców - zaznacza. Tak było w zeszłym roku, ale wtedy pojawiły się zgrzyty z projektem „Skrzydła Krakowa”, pod którym głosy zbierali opłacani ankieterzy.

Brak odpowiedniej promocji BO - zwłaszcza zrealizowanych już zadań, jak i ich autorów, był chyba największym mankamentem. Przed Urzędem Miasta na placu Wszystkich Świętych pojawiła się co prawda wystawa ze zrealizowanymi projektami (także w innych miejscach, np. na Rynku Podgórskim), ale to za mało. Brakuje odpowiedniego oznaczenia miejsc, w których BO był czy jest realizowany. W miejscach, gdzie np. zasadzono drzewa, wyremontowano chodnik, zrobiono plac zabaw, postawiono jakąś instalację, wystarczy postawić widoczny znak „Zrealizowano w ramach budżetu obywatelskiego”. A do tego np. imię i nazwisko autora pomysłu wraz z jego zdjęciem (jeśli się zgodzi). To byłaby dodatkowa nobilitacja, pokazująca, że można coś zmienić dzięki BO. A inni zobaczyliby namacalne efekty budżetu, a nie tylko plakaty i spoty reklamowe, które niewiele mówią.

- To bardzo dobry pomysł, żeby autorzy projektów, zwłaszcza zwycięskich, nie byli anonimowi - mówi Łukasz Maślona, jeden z członków Rady Budżetu Obywatelskiego. Podaje też przykład z Łodzi, gdzie duże tablice informują, że w danym miejscu coś zrobiono dzięki BO. Na tych tablicach widoczna też jest liczba mieszkańców, którzy głosowali na dane zadanie i podziękowanie dla nich.

WIDEO: Deweloperzy obudowują pas startowy w Czyżynach

Autor: Joanna Urbaniec, Gazeta Krakowska

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości