Kłótnia o budżet obywatelski. Szef dzielnicy groził plutonem

  • Gazeta Krakowska
- Proszę nie przeszkadzać, poinformowałem policję, że prawdopodobnie będą anarchiści. Tutaj w okolicy jest cały pluton policji i jeśli będziecie przeszkadzać, to zadzwonimy po nią, żeby opróżniła salę - takimi słowami do gości na sesji Rady Dzielnicy XVI Bieńczyce w ostatni czwartek zwrócił się jej przewodniczący Andrzej Buczkowski.

Piotr Ogórek

Rzeczywiście, na sali była przedstawicielka Federacji Anarchistycznej, która zabiegała, aby mieszkańcy Bieńczyc mogli nadal korzystać z możliwości, jakie daje budżet obywatelski.

- Zapytałam się przewodniczącego, czy to na mnie przygotował ten pluton, bo jestem dość drobną osobą i szczerze się zdziwiłam - mówi nam z lekkim uśmiechem Magdalena Ostarzewska.

Okazało się, że pluton policji był tylko pustą groźbą. - To nie prawda, nie było żadnej zgłoszonej interwencji. Pluton alarmowy mamy na terenie miasta do wszelkiego typu zgłoszeń, a nie do jakiejś konkretnej interwencji. Nigdzie w pobliżu funkcjonariusze więc nie czekali - wyjaśnia młodszy inspektor Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Skąd całe zamieszanie? Do końca stycznia wszystkie dzielnice zgłaszają swój udział w budżecie obywatelskim poprzez podjęcie uchwał, w których określają, jaką sumę przeznaczą na realizację projektów. Po raz pierwszy w czteroletniej historii budżetu w Krakowie jedna dzielnica się z tego wyłamała.

O tym, że tak się może stać, pisaliśmy w „Gazecie Krakowskiej” dwa tygodnie temu. Na ostatniej sesji Rady Dzielnicy XVI po prostu nie podjęto żadnej uchwały ws. budżetu obywatelskiego, co oznacza, że Bieńczyce w tym roku nie wezmą w nim udziału. W „szesnastce” rządzi PiS, który zdominował radę dzielnicy. Jego przedstawiciele uważa, że budżet obywatelski ma plusy, ale i wiele minusów. A poza tym to radni dzielnicowi wiedzą najlepiej, czego potrzebują mieszkańcy.

Radnych Bieńczyc do zmiany decyzji próbowali przekonać aktywiści, w tym członkowie Rady Budżetu Obywatelskiego. Na sesji pojawili się też przedstawiciele Federacji Anarchistycznej, której członkowie również należą do Rady. Przed czwartkową sesją w kilku punktach Bieńczyc rozwiesili ogłoszenia, w których zwracali się do mieszkańców, aby przyszli na sesję i apelowali do radnych dzielnicowych o zachowanie budżetu.

- Jako strona społeczna nic nie zdążyliśmy powiedzieć, za to pan przewodniczący mówił, że na sali są zadymiarze i że wezwie pluton policji. Całe spotkanie przebiegało w nieprzyjemnej atmosferze. Nie wiem, czemu tak zareagował - mówi Magdalena Ostarzewska. Anarchiści uważają za niesprawiedliwy fakt odebrania budżetu obywatelskiego mieszkańcom. Przewodniczący Buczkowski przekonuje z kolei, że miał jak najbardziej słuszne obawy, aby mieć w zanadrzu policję.

- Pod ogłoszeniami podpisał się jakiś ruch anarchistyczny. A anarchia kojarzy mi się z zadymą. Parę osób, które przyszło na naszą sesję, miało literki N, czyli Nowoczesna, i tabliczki Komitetu Obrony Demokracji. No a KOD to zadymy przed Sejmem - dedukuje Buczkowski.

Jego zdaniem, nie mogło być mowy o dyskusji na temat budżetu obywatelskiego, bo nikt nie zgłosił projektu uchwały ws. przeznaczenia środków na ten cel. - A na sesji mieli przyjść anarchiści. Więc myślę: będzie zadyma. Zapytałem komendanta komisariatu, co mam zrobić, bo może być nieszczęście. Ten radził dzwonić po policję w razie czego. Przychodzą ludzie, zaczyna się robić „poruchawka”, krzyczą. Proszę o spokój, bo inaczej wezwę policję. I tyle. To było wypowiedziane prewencyjnie, żeby nie doszło do nieszczęścia. I jak się okazało, podziałało - mówi nam Buczkowski.

Co ciekawe, przewodniczący zaczął straszyć plutonem policji po wypowiedzi nie członków Rady Budżetu Obywatelskiego czy anarchistów, ale zwykłej mieszkanki Bieńczyc. Stało się to, gdy zaczęła się ona dziwić temu, że Buczkowski przekłada debatę o budżecie obywatelskim na koniec sesji.

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości