Bieńczyce już nie chcą budżetu obywatelskiego

  • Dziennik Polski
Samorząd. Część radnych Dzielnicy XVI uważa, że możliwość zgłaszania pomysłów przez mieszkańców to marnowanie publicznych pieniędzy. I chce się z tego wycofać. Czy to początek końca tej społecznej inicjatywy?

Marzena Rogozik

Idea budżetu obywatelskiego tylko ładnie brzmi, bo sugeruje decyzje mieszkańców, a tak naprawdę jest niedograna i niemądra. Z kolei sami mieszkańcy czasami zamiast poważnych zadań zgłaszają „głupotki” - tak budżet obywatelski oceniają radni Dzielnicy XVI Bieńczyce.

- Doszliśmy do wniosku, że wycofujemy się z niego, bo mamy wobec tej inicjatywy wiele wątpliwości - wyjaśnia Andrzej Buczkowski, przewodniczący „szesnastki”. Jakie obiekcje? Radni wskazują, że projekty może składać każdy mieszkaniec Polski, który podaje swój PESEL i wpisuje, że mieszka na terenie Bieńczyc. A faktycznie może nawet nie mieć nic wspólnego z tą dzielnicą. - Taka osoba może zgłosić jakąś „głupotkę”, a my potem nawet nie możemy ujawnić jej personaliów - stwierdza przewodniczący Buczkowski. - A mieszkańcy będą za nietrafiony pomysł obwiniać swojego radnego, który przecież tego nie wymyślił - uzupełnia.

Także forma głosowania może - według radnych - sprzyjać nadużyciom. Wśród zarzutów znalazło się również dublowanie pomysłów w zadaniach dzielnicowych i miejskich. W Bieńczycach tak było w przypadku powrotu plaży nad Zalew Nowohucki i darmowego Wi-Fi na Plantach Bieńczyckich. - To darmowe łącze w ogóle nie było trafione. Nie widzę, by ktoś z niego korzystał, bo dziś każdy ma internet w telefonie - mówi Buczkowski.

Przewodniczący twierdzi także, że mieszkańcy Bieńczyc nie są zainteresowani budżetem obywatelskim (BO), a większość dotychczasowych projektów zgłosili... sami radni, m.in. Agnieszka Łoś, Renata Połomska czy Marcin Permus, a „przecież nie na tym powinna polegać społeczna aktywność”. Frekwencja w ubiegłej edycji BO w Bieńczycach wynosiła zaledwie 2,5 proc.

- Nawet blisko pół miliona złotych na promocję nie podniosło frekwencji, bo to inicjatywa narzucona z góry, a nie oddolna. Ona się sprawdza tam, gdzie radni źle pracują, gdzie widać marazm samorządu lokalnego. U nas tego nie ma, a i bez BO realizujemy postulaty mieszkańców, np. Centrum Aktywności Seniora - tłumaczy przewodniczący Buczkowski.

Kryzys w bieńczyckim budżecie obywatelskim dało się wyczuć już w ubiegłym roku. Wtedy Dzielnica XVI przeznaczyła na lokalne inicjatywy zaledwie 40 tys. zł, mimo że jeden z radnych postulował o 100 tys. zł.

W Radzie Budżetu Obywatelskiego Miasta Krakowa deklaracja Bieńczyc wywołała niepokój. - Trudno powiedzieć, jaki skutek odniesie rezygnacja Dzielnicy XVI z BO. Może zniechęcić innych mieszkańców do zgłaszania swoich inicjatyw i głosowania na nie - komentuje Aleksandra Bałyk z Klubu Jagiellońskiego. Taki wyłom może też skutkować odejściem od BO innych dzielnic lub drastycznym ograniczeniem wydzielanych na niego środków. - Nie chcę źle wróżyć, ale może to być początek końca budżetu obywatelskiego - ocenia Aleksandra Bałyk. Dodaje jednak, iż jest szansa, że skutek będzie odwrotny. Otóż po rezygnacji „szesnastki” z BO mieszkańcy tej dzielnicy - zgodnie z regulaminem - zostaną z niego całkowicie wykluczeni, bo jeśli nie mogą głosować na dzielnicowe projekty, to nie będą też mogli oddawać głosów na ogólnomiejskie. Niewykluczone więc, że zbuntują się z powodu tego, iż odebrano im prawo do decydowania o swej dzielnicy, i wymuszą na radnych powrót do BO.

Spokojny o przyszłość budżetu obywatelskiego jest za to przewodniczący Rady Miasta Krakowa Bogusław Kośmider. - Każda dzielnica taką decyzję podejmuje samodzielnie, a BO nie jest obowiązkowy. Mam jednak wrażenie, że niektórzy radni zupełnie niepotrzebnie odbierają go jako zagrożenie czy konkurencję dla swoich działań w dzielnicach, a nie jako dodatkowe narzędzie do poprawy ich kondycji - mówi przewodniczący Kośmider. - Zdaję sobie też sprawę z tego, że frekwencja nie jest duża, ale nie od razu Kraków zbudowano. Mieszkańcom potrzeba czasu, a my nie możemy lekceważyć głosu tej grupy, która już w nim bierze udział - dodaje Kośmider.

Co na to sami mieszkańcy? - Moim zdaniem to nie jest najlepszy pomysł. Rada dzielnicy powinna raczej aktywizować mieszkańców i informować ich, a nie zabierać im szansę współudziału - ocenia Maciej Dudek, mieszkaniec Bieńczyc.

Rada Dzielnicy XVI ma jeszcze dwa tygodnie (do 31 stycznia) by podjąć ostateczną decyzję i wydzielić (lub nie) fundusze na budżet obywatelski. Na razie wszystko wskazuje na to, że jednak zrezygnują - opowiedziało się za tym 12 z 21 radnych „szesnastki”. - Nie będzie to decyzja nieodwołalna. Jeżeli coś zmieni się w BO na lepsze i nasze zastrzeżenia zostaną uwzględnione, to wydzielimy fundusze w 2018 roku - podsumowuje Andrzej Buczkowski.

***

Projekty dzielnicy XVI

Edycja 2014

Projekt „Aktywne Bieńczyce” - zainstalowanie różnych przedmiotów do ćwiczeń dla dorosłych na terenie Plant Bieńczyckich

Edycja 2015

Darmowy miejski internet w Bieńczycach

Przyjazny teren rekreacyjny - Planty Bieńczyckie - nasadzenia kwitnących krzewów

Siłownia nad zalewem (na zdjęciu obok)

Bezpieczne przejścia dla pieszych - punktowe oświetlenia LED w Bieńczycach

Zakup urządzeń zabawowych dla przedszkola w Bieńczycach

Edycja 2016

Projekt „Plaża Nowa Huta powraca”

Seminaria z samoobrony dla mieszkańców 50+

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości