Aktywiści obronią budżet obywatelski w Bieńczycach?

  • Dziennik Polski
Kontrowersje. Część radnych Dzielnicy XVI zadecydowała o rezygnacji z udziału w BO, nie pytając mieszkańców o zdanie. A ci się zbuntowali. Chcą ocalić społeczną inicjatywę w „szesnastce”.

Marzena Rogozik

Grupa aktywnych mieszkańców Bieńczyc nie zgadza się, by radni karali ich za niską frekwencję podczas głosowania na budżet obywatelski w Dzielnicy XVI. Chcą wydzielenia funduszy z budżetu „szesnastki” i zbierają głosy poparcia pod petycją.

Przypomnijmy, tydzień temu przewodniczący Rady Dzielnicy XVI ogłosił, że na rok 2018 nie przeznaczy ani złotówki na budżet obywatelski. Uważa, że idea jest niedopracowana, regulamin ma wiele luk, a mieszkańcy i tak nie są zaangażowani społecznie i często zgłaszają „głupotki”. Jego stanowisko wywołało nie tylko medialna burzę, ale i sprzeciw tych mieszkańców, którzy jednak mają pomysły i chcieliby je zrealizować.

Nikt nie spytał, my pytamy

Okazało się też, że decyzję przewodniczącego popiera tylko część radnych skupionych wokół zarządu Dzielnicy XVI, a pozostali radni nie byli o takim pomyśle poinformowani.

Żaden samorządowiec nie rozmawiał też z samymi mieszkańcami. Dlatego my postanowiliśmy to zrobić. Przepytaliśmy ponad 30 przypadkowych mieszkańców w różnym wieku. Aż trzy czwarte z nich nawet nie słyszało budżecie obywatelskim. Większość jednak uznała, że pieniądze na inicjatywy mieszkańców, którzy mają czas, by się udzielać społecznie, powinny być przyznane. - Każdy powinien mieć taką szansę, jeśli ma pomysł - stwierdziła Bożena Dworzecka z os. Wysokiego.

Przepytani przez nas mieszkańcy podkreślali, że ich niewiedza to efekt braku informacji o tym, czym jest budżet obywatelski, jak złożyć wniosek i co można w ramach tej idei zrealizować. Także autorzy petycji zastanawiają się, dlaczego radni nie uznają niskiej frekwencji (w ubiegłej edycji niewiele ponad 2,5 proc.) za swą porażkę? Co sami zrobili, by zachęcić mieszkańców Bieńczyc do głosowania?

- W naszej dzielnicy dużo jest osób starszych, ale powstają przecież nowe bloki, gdzie mieszkają ludzie chętni do działania. Trzeba im tylko dać taką możliwość - zaznacza Katarzyna Opoczka, która sporządziła petycję i sama składała w ubiegłym roku projekt odnowy górek saneczkowych w dzielnicy. - Niestety, nasza rada do minimum ograniczyła jakiekolwiek konsultacje i spotkania z mieszkańcami, by ich do BO zachęcić - dodaje. Według niej radni powinni organizować dyżury, na których pomagaliby wypełniać wnioski i zachęcali do głosowania seniorów i młodzież. - W BO o swoim otoczeniu mogą decydować mieszkańcy od 16. roku życia, można więc zachęcić młodzież w gimnazjach czy liceach- wskazuje Opoczka.

Tego samego zdania jest też Natalia Nazim z Rady Budżetu Obywatelskiego. - Aktywizacją mieszkańców na pewno nie jest obcięcie funduszy na inicjatywy do 40 tys. zł, a krytykowanie ich pomysłów nie tworzy przyjaznego klimatu - zaznacza.

Będą protestować na sesji

Na razie pod petycją podpisało się niewiele ponad 30 osób. Reprezentanci mają się pojawić na dzisiejszej sesji Rady Dzielnicy XVI (o godz. 17.30 na os. Kalinowym 4), by przekonać radnych do zmiany decyzji.

Co na takie poruszenie przewodniczący „szesnastki”? - Sesja jest otwarta, może na nią przyjść każdy. Nie obawiam się tych 30 osób, które podpisały petycję. Według mnie może jedna lub dwie są z Bieńczyc - stwierdza Andrzej Buczkowski.

Przewodniczący nie ma też zastrzeżeń co do rozreklamowania budżetu obywatelskiego w dzielnicy. Twierdzi, że informacje pojawiały się na stronie internetowej, na drzwiach do siedziby dzielnicy i w dzielnicowej gazetce. - Wiadomość o jednym z projektów nawet roznosiliśmy po skrzynkach, a i tak ludzie na niego nie zagłosowali - zwraca uwagę przewodniczący Dzielnicy XVI Bieńczyce.

Tymczasem jeden z radnych „szesnastki” Kamil Bartosik stwierdza, że niestety głos przewodniczącego nie zachęca mieszkańców, by składać projekty do budżetu obywatelskiego. - Jeśli w Kurierze Bieńczyckim, który jest dystrybuowany na terenie dzielnicy, wypowiada się on o budżecie niepochlebnie, to nie dopinguje mieszkańców do działania - przyznaje radny.

Jest ratunek dla budżetu?

Żaden z 21 radnych z Bieńczyc nie złożył uchwały kierunkowej, by przeznaczyć pieniądze na BO, choć mogli to zrobić do 20 stycznia. - Faktycznie nie zdążyłem przygotować uchwały, ale chcę przeforsować zwołanie sesji nadzwyczajnej, bo do 31 stycznia możemy jeszcze ustalić środki na BO - mówi radny Kamil Bartosik, któremu pomysł wycofania się z budżetu nie spodobał się. Żeby się udało, wniosek musi poprzeć sześciu radnych. Potem ewentualną uchwałę musiałaby poprzeć większość.

Czy to się uda i w Bieńczycach jednak nie dojdzie do precedensowego wystąpienia? Przewodniczący Andrzej Buczkowski jest pewny, że budżetu w tym roku nie będzie. - Nie boję się tej nagonki na naszą decyzję. Uważam, że mam rację i zdania nie zmienię, nawet jeśli ktoś zechce to wymusić siłą - twierdzi. - Jednak jeśli regulamin BO zostanie zmieniony, nie wykluczam, że w następnym roku przeznaczymy pieniądze.

marzena.rogozik@dziennik.krakow.pl

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości