Budżet Obywatelski w Gdańsku. Będzie dogłosowanie. Aktywiści krytykują: "To manipulacja"

Ponad jedna trzecia głosujących - a potencjalnie i więcej osób - będzie mogło "dodać" swoje głosy w ramach Budżetu Obywatelskiego Gdańska na 2018 rok. Urzędnicy przedstawili dziś scenariusz wyjścia z kryzysu dotyczącego BO. Aktywiści twierdzą, że te rozwiązania to "manipulacja".

wie

- Dzisiaj spotykamy się również z szacunku dla strony społecznej, której argumenty poznaliśmy w ubiegłym tygodniu - mówiła na poniedziałkowej konferencji prasowej wiceprezydent miasta ds. polityki gospodarczej, Aleksandra Dulkiewicz powołując się na wnioski z ubiegłotygodniowego briefingu zorganizowanego przez działaczy Rowerowej Metropolii, gdzie przedstawione zostały kolejne już podejrzenia nieprawidłowości dotyczące głosowania.

Czytaj więcej na ten temat: Działacze z Gdańska tłumaczyli: „jak NAPRAWDĘ znikały głosy z Budżetu Obywatelskiego”

- Nie mamy nic do ukrycia – przekonywała Dulkiewicz. - Zależy nam na tym, by jeszcze więcej obywateli zgłaszało się do Budżetu Obywatelskiego – dodała.

Jak tłumaczyła wiceprezydent, na początek magistrat wystąpi o „audyt niezależnej prywatnej firmy” dotyczący procesów informatycznych, po którym - jak zastrzegła pytana przez działaczy i dziennikarzy - może nastąpić kolejny rozszerzony audyt, a potencjalnie również zaangażowanie do sprawy państwowych instytucji kontrolnych (np. Najwyższej Izby Kontroli).

Założenia urzędników początkowo były takie, że tzw. dogłosowaniem ma być objęte 11414 osób. Teraz jednak magistrat – po prezentacji kolejnych zastrzeżeń Rowerowej Metropolii - postanowił tę liczbę rozszerzyć o prawie wszystkie osoby, które uczestniczyły we wrześniowym głosowaniu, ale nie rozdysponowały wszystkich głosów, czyli 15211 osób. Mają one oddać głosy w dniach 15-21 stycznia 2018 roku.

- Między 8 a 14 stycznia planujemy przeprowadzenie kampanii informacyjnej zachęcającej do ponownego zagłosowania – zapowiedziała Dulkiewicz. Wiceprezydent poinformowała, że w dniach 27-29 grudnia władze miasta chcą zaprosić pomysłodawców i potencjalnie wszystkich chętnych do testowania systemu.

- Z każdej sytuacji należy wyciągać wnioski na przyszłość – podkreśliła, mówiąc, że projekty są coraz trudniejsze w realizacji ze względu na trudności z wyłonieniem wykonawców prac.

Z kolei w styczniu powołany ma zostać specjalny zespół złożony z „niezależnych informatyków”, którzy mają opracować rekomendacje dla BO na 2019 rok.

Wiceprezydent opowiadała również o doświadczeniach zakończonych dotychczas 4 edycji głosowania.

- Nie mogę z tym się zgodzić – powiedziała odnosząc się do powtarzających się oskarżeń o „zawyżanie” przez urzędników kosztów realizacji pomysłów w ramach Budżetu Obywatelskiego (co miało pozwalać usuwać część projektów z list do głosowania ze względu na fakt, że są zbyt drogie lub utrudniać ich ewentualne zwycięstwo).

BO w Gdańsku. Dogłosowanie przeprowadzi inna firma

Dogłosowanie - zamiast olsztyńskiej spółki IMPLYWEB, z którą miasto rozwiązało umowę - przeprowadzić ma firma Asseco Data Systems S.A.

Koszt operacji szacowany jest na dokładnie 40 tys. zł, a kolejne 15 tys. zł pochłonąć ma kampania informacyjna i ok. 7 tys. zł – SMS-y do mieszkańców,mogących powtórnie zagłosować.

- Do 15 stycznia każda z tych osób otrzyma 3 razy SMS-a zachęcającego do oddania głosu – zapowiedziała Dulkiewicz.

Jak tłumaczyli urzędnicy, magistrat będzie występował o odszkodowanie do IMPLYWEB-u za źle policzone głosy. Najpierw chce jednak ”obliczyć wysokość szkody”.

- Uznajemy to za duży zaszczyt, że miasto Gdańsk wybrało nas do przeprowadzenia dogłosowania. Jutro zostanie udostępniony urzędnikom z Urzędu Miejskiego w Gdańsku system do głosowania. Poddamy się też pod pręgierz oceny samych użytkowników. Trochę drżę przed tym, ale wszystko po to by uniknąć błędów – powiedział Jarosław Jastrzębski, wiceprezes Asseco, który wskazywał, że za problemami dotyczącymi zafałszowanych wyników stoją „ludzkie błędy”, a „człowiek może się pomylić”.

BO w Gdańsku. Aktywiści krytykują decyzje urzędników

Obecni na sali i wielokrotnie zabierający głos aktywiści Rowerowej Metropolii – Roger Jackowski i Lidia Makowska delikatnie mówiąc nie byli zachwyceni propozycjami urzędników. Ich potężne zastrzeżenia wzbudził m.in. fakt, że – jak tłumaczyli – miasto zostało 3- bądź nawet 4-krotnie oszukane przez olsztyńską firmę, a nikt nie poniósł za to odpowiedzialności.

- Może nie robić doglosowania, ale powtórzyć całe głosowanie realizując je wspólnie z planowanym kolejnym dotyczącym Budżetu Obywatelskiego na 2019 rok – pytała Makowska postulując powołanie specjalnego zespołu złożonego m.in. z autorów pomysłów zgłoszonych pod głosowanie. Wiceprezydent miasta jednak nie przekonała.

Z kolei jak wyjaśnił Jackowski to 15516 osób, a nie 15211 nie skorzystało w pełni z przysługujących im 6 głosów. Pytał dlaczego nie wszystkie te osoby zostały objęte dogłosowaniem (a urzędnicy tłumaczyli, że nie są w stanie poinformować uczestników głosowania, którzy skorzystali nie z własnych komputerów, ale stacjonarnych punktów bowiem nie dysponują ich danymi kontaktowymi).

Jackowski mówił również o dziesiątkach osób, które twierdzą, że ich głosy całkowicie zniknęły z systemu i które – jak twierdzi – zgłosiły się już do Rowerowej Metropolii oraz mniejszej liczbie głosujących, którzy twierdzą, że ich głosy zmieniono. Odpowiedź magistratu to numer 58-323-65-75 (lub pokój 375 urzędu na ul. Nowe Ogrody 8/12) pozwalający sprawdzić, czy nasz głos został właściwie policzony.

Po tych stwierdzeniach urzędnicy przyznali, że do listy 15.211 osób, które jak ogłoszono mogą ponownie oddać głos mogą być dopisane kolejne nazwiska. Jak usłyszeli dziennikarze, każdy sygnał osoby przekonującej, że jej wybór został zafałszowany ma być „indywidualnie analizowany”.

- Mamy świadomość, że ta metoda jest metodą ułomną – zastrzegła Dulkiewicz.

- Od naszej czwartkowej konferencji na tej liście odnalazło się dodatkowe 4 tysiące osób. Odnalazła się też wola wykonania audytu oraz wola pozwania firmy IMPLYWEB o odszkodowanie. Natomiast ciekawe jest to, że ta nowa liczba nadal nie obejmuje wszystkich osób, które nie oddały „pełnego” głosu w Budżecie Obywatelskim 2018 – komentował po trwającej ponad godzinę konferencji Jackowski, który wskazywał również na brak podstawy prawnej dogłosowania (a wiceprezydent tłumaczyła, że urzędnicy pracują nad projektem zarządzenia prezydenta Pawła Adamowicza w tej sprawie).

- Naszym zdaniem ta podstawa prawna nie może się pokazać z tego względu, że głosowanie w dogłosowaniu to forma nieznana w demokracji i prawie, która nie spełnia zasady równości siły głosów i równości szans projektów - dodał Jackowski.

- Będzie to jawna manipulacja budżetem obywatelskim, łamiąca podstawy demokratycznego głosowania – stwierdził Jackowski odnosząc się do propozycji magistratu.

Przekonywał, że jego wyniki z gruntu będą zmanipulowane m.in. ze względu na fakt, że wyniki wrześniowego głosowania już są znane (więc mogą wpłynąć na decyzje gdańszczan w styczniu) czy umożliwiają głosowanie koalicyjne. Poza tym nie jest tajemnicą, że wrześniowe głosy znikały „nierówno” i niektóre projekty traciły ich o wiele więcej od innych.

Budżet Obywatelski w Gdańsku. LISTA projektów, które zwyciężyły w głosowaniu

Działacze Rowerowej Metropolii twierdzą, że bardzo poważnie poszkodowany został właśnie ich projekt, który - gdyby zafałszowania wykluczyć - mógł liczyć na zwycięstwo i realizację.

ZOBACZ FILM: NASZ REPORTER SPRAWDZA SWOJE GŁOSY:

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości