Miejskie PiS nie odpuszcza. Chce, by prezydent zbudował strzelnicę. Władze nie mają na to pieniędzy

  • Kurier Poranny
Władze Białegostoku nie złożą wniosku do MON o dofinansowanie budowy strzelnicy w jednym z magazynów przy ul. Węglowej. Z ministerstwa można bowiem dostać do 2 mln, a koszt inwestycji to aż 8 mln zł. Radny PiS Paweł Myszkowski uważa, że to przeszacowana kwota.

Tomasz Mikulicz

Miasto po prostu nie chce zrealizować tej inwestycji. Kwota 8 mln zł jest bardzo wygórowana - mówi Przemysław Klimek.

Razem z innymi członkami Podlaskiego Instytutu Rzeczypospolitej Suwerennej złożył w 2016 roku projekt do budżetu obywatelskiego na stworzenie w jednym z magazynów przy ul. Węglowej strzelnicy sportowej. Urzędnicy od początku mówili, że pomysłodawcy zaniżyli wartość projektu. Jednak zespół ds. budżetu obywatelskiego (a PiS miał w nim wówczas decydujące wpływy) dopuścił ten projekt do głosowania.

Czytaj też: Miasto buduje tor. Gorzej ze strzelnicą

W 2017 roku wybuchł o to zresztą spór. Bo choć rada miasta (większość miało wówczas PiS) rekomendowała do wspomnianego zespołu siedmiu przedstawicieli, w tym pięciu z PiS, prezydent powołał tylko trójkę. Dwóch radnych ze swojego komitetu i jednego z PiS. Dzięki temu „opcja prezydencka” zyskała w komisji większość. Wycięcie przez prezydenta radnych PiS komentowane było jako zemstę za strzelnicę, bo jak wiadomo Podlaski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej jest środowiskiem bliskim PiS-owi.

Projekt dostał w głosowaniu na budżet obywatelski ponad 4 tys. osób. Miał być zrealizowany w 2017 roku. Urzędnicy podawali jednak coraz to większą wartość inwestycji. Zaczęli od 1,5 mln zł. Później było 5,5 mln zł. Ostatecznie stanęło na tym, że strzelnica ma kosztować 8 mln zł, co z uwagi na to że do BO można zgłaszać projekty o wartości maksymalnie do 1 mln zł, jest bardzo dużą kwotą.

Czytaj też: Według PiS prezydent będzie miał zbyt dużo do powiedzenia przy budżecie obywatelskim

W 2017 roku radny Paweł Myszkowski podkreślał na sesji, że miasto nie miało jednak oporów, by dołożyć do budowy toru Wschodzący Białystok (ten projekt firmowała ówczesna radna komitetu Truskolaskiego Katarzyna Todorczuk), nic jednak nie wskórał. W zeszłym roku prezydent Tadeusz Truskolaski stwierdził na sesji, że miasto nie ma pieniędzy na budowę strzelnicy, ale zrealizuje inwestycję jeśli dostałoby 90 czy 80 proc. dofinansowania z Ministerstwa Obrony Narodowej.

Teraz Paweł Myszkowski przypomina tę deklarację i zauważa, że do 22 października samorządy mogą składać wnioski do MON na budowę bądź remonty strzelnic w ramach programu "Strzelnica w Powiecie". Można dostać nawet 2 mln zł. Według radnego to w zupełności wystarczy, a kwota 8 mln zł podawana przez urzędników wydaje mu się bardzo mocno przeszacowana.

Czytaj też: Strzelnica na Węglowej w Białymstoku? Miasto mówi: Nie!

- Warto przypomnieć, że w drugiej połowie 2016 roku Zarząd Mienia Komunalnego wycenił projekt na ok. 1,5 mln zł, a ceny materiałów i usług nie zmieniły się aż tak mocno, aby nagle ten sam zakres prac miał kosztować ponad pięć razy więcej - podkreśla Myszkowski.

Przypomina, że za 8 mln zł można było wybudować na Bacieczkach nowy żłobek z ośmioma oddziałami oraz wszelkimi udogodnieniami dla niepełnosprawnych. - Apeluję zatem o ponowną i miarodajną wycenę zakresu prac w ramach projektu oraz złożenie wniosku do MON - domaga się Myszkowski.

Czytaj też: Paweł Myszkowski z PiS: Urząd miasta narusza tajemnicę korespondencji. Urzędnicy: Listy do radnych otwierane są zgodnie z prawem

Wiceprezydent Zbigniew Nikitorowicz twierdzi, że wycena jest prawidłowa, a do MON władze miasta już raz występowały. - Było to za czasów Antoniego Macierewicza. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi - mówi.

Przyznaje, że chodziło o wyższą kwotę niż 2 mln zł. - Dlatego też nie będziemy składać wniosku do ministerstwa. Gdybyśmy dostali 2 mln zł, nie mielibyśmy z czego dołożyć 6 mln zł - podkreśla wiceprezydent.

Kiedy zostaną otwarte pływalnie?

Więcej na temat:

Widzisz problem?

Jeśli realizacja budżetu obywatelskiego budzi Twoje wątpliwości